Nie tylko biitwa pod Rajskiem

Jak wyglądały pierwsze dni drugiej wojny światowej na terenie naszego regionu?

Najcięższe walki toczyły się pod Rajskiem. Zdaniem historyków była to, obok starć w Węgierskiej Górce  i Wysokiej k. Jordanowa, jedna z najważniejszych bitew wojska polskiego w Małopolsce podczas wojny obronnej 1939 roku. 

W ostatnich dniach sierpnia niemiecka agresja na Polskę wydawała się nieunikniona. Poruszenie wśród mieszkańców wywołała mobilizacja alarmowa wojska, którą szczególnie widać było w Wadowicach i Oświęcimiu, gdzie przybyły spore grupy wojskowych. Oddziały stacjonowały także w Kętach. Wojna nadeszła w piątek, 1 września. Pierwszą jej oznaką w regionie były niemieckie samoloty. Nad Oświęcimiem pojawiły się już około godziny 6.00. Bombardowany był dworzec kolejowy i koszary wojskowe. Część niemieckich pocisków spadła na centrum miasta, m.in. w pobliżu kościoła parafialnego. Syreny alarmowe zawyły także w Wadowicach, jednak tutaj ataki nastąpiły dopiero w niedzielę, 3 września.

Na linii obrony walki trwały w rejonie Pszczyny oraz w okolicach Jordanowa i pobliskich Spytkowic. Mimo poświęcenia polskie oddziały przegrywały starcia graniczne. Przez miejscowości naszego regionu przetoczyli się wycofujący się żołnierze poszukujący swoich oddziałów. Spowodowało to sporą panikę wśród cywilów, którzy w wielu przypadkach decydowali się na ucieczkę w kierunku wschodnim. Ewakuowane były także miejscowe urzędy. 
Do największego starcia wojsk na naszym terenie doszło pod Rajskiem. Wycofujące się spod Pszczyny zgrupowanie jednostek 6. Dywizji Piechoty, m.in. kompania Obrony Narodowej „Kęty”, Batalion Obrony Narodowej „Oświęcim” oraz żołnierze z 12 wadowickiego pułku piechoty uderzyło 3 września w Rajsku na sztab 5. Dywizji Pancernej Wehrmachtu, który stacjonował w tutejszym pałacyku. Polacy nie wiedzieli, że kwaterował tu dowódca wspomnianej Dywizji, gen. von Vietinghoff Scheel. Niewiele brakowało, aby polscy żołnierze pojmali niemieckiego dowódcę, jednak ostatecznie Niemcy otrzymali dodatkowe wsparcie i wygrali potyczkę. Walki zakończyły się do 4 września nad ranem. Zginęło w nich 83 polskich żołnierzy i siedmiu mieszkańców Rajska. Wielu polskich żołnierzy podczas odwrotu utonęło w Sole, która była wezbrana w skutek podniesienia śluz. Miało to utrudnić przeprawę wojsk niemieckich, okazało się jednak także pułapką dla wycofujących się Polaków. 
Punktem oporu miał być również Oświęcim. Jak wspominają mieszkańcy, w mieście nad Sołą w ramach przygotowań do obrony między koszarami na Zasolu a rzeką powbijano szyny kolejowe jako zapory przeciwczołgowe. Walki toczyły się o most Piastowski. W godzinach popołudniowych 3 września pojawiła się tutaj szpica niemieckiej kolumny pancernej kierującej się na Kraków. Opór stawili im żołnierze z posterunku osłaniającego most. Mimo niemieckiej przewagi najeźdźcom nie udało się zdobyć mostu. Został on wysadzony przez polskich saperów tuż przed zbliżającymi się dwoma lekki czołgami wroga. W tym samym czasie Polacy zniszczyli też mosty na Sole w Zasolu Bielańskim i na Przemszy w Chełmku. Mimo trudności w przejściu przez Sołę, Niemcy kontynuowali marsz w kierunku Zatora i Wadowic. To ostatnie miasto od niedzieli ostrzeliwane było przez hitlerowskie lotnictwo. Właśnie tego dnia odjechał z Wadowic ostatni pociąg ewakuacyjny. Niedługo potem wysadzony został most na Skawie. Przez miasto wycofywały się ostatnie polskie jednostki, a w poniedziałek 4 września do Wadowic wkroczyli Niemcy.
jar
 
Foto za www.wadowice.pl


Lista Wydarzyło się kiedyś…
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama